Aktualności

Minister nie zakazał wypłat, a jedynie poprosił

21.03.2017 
Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk publicznie twierdził, że zakazał prezesowi PKP wypłaty pieniędzy dla Sensus Group za ochronę pirotechniczną dworców. Jednak nie potwierdził tego jako świadek w prokuraturze - ustaliła Rzeczpospolita". - Wprost tego nie zakazał, nie wydał żadnej pisemnej decyzji zakazującej dalszych wypłat - potwierdza osoba znająca kulisy śledztwa.

 

Z PKP wyprowadzono prawie 2 miliony złotych 

15.03.2017 
-Jest mi przykro- mówił minister Andrzej Adamczyk w programie "Kwadrans polityczny" w TVP Info.  Jak sie okazało firma Sensus Group powiązana ze służbami specjalnymi dostała niemal całą kwotę z lewego kontraktu - 1,9 mln złotych! Jeszcze kilka dni temu minister infrastruktury twierdził, że tylko 30 procent. Ostatni przelew z PKP zrobiono  27 lutego... 

 

Księgowa klubu PiS w podejrzanej spółce

13.03.2017 
- Sensus Group mnie fascynuje. To temat na film. Tu jest wszystko, co trzeba: służby specjalne, była księgowa PiS, która jest wspólniczką w firmie krzak, do której trafiają pieniądze z PKP. (...) Zabezpieczenie antyterrorystyczne było tylko pretekstem do wyprowadzania państwowych pieniędzy- mówi w „Fakcie" Leszek Kraskowski, były doradca ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka.

Ministerstwo wiedziało o nieprawidłowościach 

13.03.2017
PKP aż czterokrotnie przepłaciło za sprzęt do wykrywania zagrożeń terrorystycznych, kupowany przy okazji Światowych Dni Młodzieży w 2016 r., a spółka mogła stracić nawet 300 tys. zł. Za podpisanie umowy na szkolenia antyterrorystyczne dla kolejarzy zarzuty usłyszał już i został zdymisjonowany cały zarząd PKP. Audytor, który wykrył nieprawidłowości stracił pracę. Więcej w Polsat News

Afera w PKP

11.03.2017                                                                                                                                                                                            Była wieloletnia pracownica klubu parlamentarnego PIS w spółce, z którą PKP podpisało niekorzystną umowę przy organizacji Światowych Dni Młodzieży. Chodzi o wartą prawie 2 miliony złotych umowę na szkolenia antyterrorystyczne kolejarzy - podaje Radio Zet 


Płyniemy pod prąd

11.03.2017                                                                                                                                                                                                             

Właściciel agencji Keja PR Leszek Kraskowski był doradcą Ministra Infrastruktury i Budownictwa Andrzeja Adamczyka. Przestał, gdy odkrył, że szef resortu w tajemniczych okolicznościach uzyskał tytuł magistra, a na domiar złego... ochronę i zabezpieczenie antyterrorystyczne dworców PKP przed Światowymi Dniami Młodzieży powierzył firmie krzak, powiązanej ze służbami specjalnymi i PiS. O aferze, w wyniku której cały zarząd PKP został zdymisjonowany i postawiono mu mówimy na portalu Pressmania.pl

 

PAP chciał wycofać się z konferencji

15.13.2016                                                                                                                                             

Polska Agencja Prasowa najpierw zgodziła się wynająć salę na spotkanie rodziców edukujących dzieci w domach, następnie się wycofała, żeby - po nagłośnieniu sprawy - ponownie wyrazić zgodę. Ale pod warunkiem zmiany w temacie. Pierwotnie brzmiał on: "MEN dyskryminuje Polonię. Niepewna przyszłość edukacji domowej". Organizatorem konferencji, która odbiła się szerokim echem była Keja PR. Więcej w miesięczniku PRESS

 

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej dyskryminuje Polonię?

                              

28.11.2016                                                                                                                                             INFORMACJA PRASOWA

Naszą klasą jest cały świat – mówią dzieci, które korzystają na co dzień z edukacji domowej. Chciałyby dalej mieć kontakt z polską szkołą, kulturą i kolegami. Niestety zmiany, które chce wprowadzić w Prawie Oświatowym MEN mogą pozbawić emigrantów dostępu do polskiego systemu kształcenia, a dzieciom z Polski znacznie utrudnić dostęp do takiej edukacji.


Osiem miesięcy – tyle trwały konsultacje MEN z grupą roboczą ds. edukacji domowej odnośnie projektu ustawy – Prawo Oświatowe. Efekt? Minister Anna Zalewska zlekceważyła prawie wszystkie ustalenia z rodzicami i zamierza wprowadzić zmiany, które ograniczą edukację domową. To nietypowy „prezent” z okazji 25 rocznicy tej formy kształcenia w Polsce, którą obchodziliśmy we wrześniu br. A problem nie jest marginalny – z kształcenia poza szkołą korzysta około 11 tys. dzieci, w tym istotna część to dzieci mieszkające poza krajem. Polonia wyraziła już swój sprzeciw wobec planowanych zmian. Setki osób z całego świata wysłały do Prezydenta RP, Pani Premier i  marszałka Senatu pocztówki w obronie edukacji domowej. Możliwość nauki w szkole polskiej systemu oświaty stanowiły dla nich wielką szansę na łatwy powrót do Polski. Decydenci jednak mówią jedno, a robią coś przeciwnego:

„Polski rząd ma obowiązek wspierania wszystkich rodaków bez względu na to w jakim kraju mieszkają, bo jesteśmy jedną wielką rodziną. Stworzyliśmy program, który ma zachęcać Polaków do powrotu do kraju– mówiła premier Beata Szydło w kwietniu 2016 r. na spotkaniu z Polonią w USA.

Niższa subwencja

Pierwsza kłoda pod nogami tzw. „homeschoolersów”, czyli osób, które zdecydowały się uczyć swoje dzieci w domu pod patronatem wybranej szkoły, pojawiła się na początku 2016 r. MEN nagle obniżyło o 40-58 procent subwencje oświatową na edukację domową (szkoły, do których takie dzieci są przypisane, które regularnie sprawdzają ich postępy, dostają mniej pieniędzy na ucznia).

 

Rejonizacja wojewódzka?!

MEN obecnie chce w Prawie Oświatowym wprowadzić rejonizację – dzieci edukowane
w domu będzie można przypisać tylko do szkoły w województwie, w którym są zameldowane
z rodzicami. Ale z przepisów o edukacji domowej korzystają przecież także dzieci mieszkające za granicą. One w ramach edukacji domowej, po wybraniu w Polsce szkoły patronackiej, korzystały z tzw. edukacji na odległość. Dzięki temu dzieci rozproszone po świecie mogły czuć się dalej jak w domu. Po wprowadzeniu nowych przepisów raczej nie znajdą szkoły, która będzie mogła ich prowadzić.

 

Jestem zaskoczona próbą odebrania dzieciom możliwości kształcenia w formie domowej edukacji z wykorzystaniem opcji kształcenia na odległość. Nie wszystkie dzieci mają możliwość meldunku w Polsce” – mówi Anna Mysior-Łopata, dyrektor Polskiej Szkoły Bez Granic.

Tylko jedna publiczna poradnia

 Aby rodzice mogli we własnym zakresie uczyć dzieci, muszą uzyskać specjalną opinię poradni psychologiczno-pedagogicznej. Do tej pory można było korzystać z poradni niepublicznych, w których nie trzeba czekać na wizytę wielu tygodni i które często są bliżej miejsca zamieszkania rodziny. Ale MEN chce wprowadzić wymóg uzyskania opinii publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej, która na dodatek musi znajdować się
w rejonie wybranej szkoły. Rodzice obawiają się, że będzie to kolejna bariera dla nauczania domowego, zwłaszcza dla dzieci polonijnych. Poradnie takie przeprowadzają bowiem badania w wyznaczonych z góry terminach. Przy tym dzieci uczące się w szkołach stacjonarnych
w ogóle nie muszą odbywać takich badań.

Komu się nie opłaca?
Dzieci wychowywane za granicą i edukowane dodatkowo w domu, to dzieci dwujęzyczne, świadome swoich korzeni. Są do
wody na to, że Polska ma sukcesy w edukacji domowej,
a wspieranie emigracji jest dla państwa opłacalne:

  • Dwie międzynarodowe organizacje: Fundacja Novae Terrae i OIDEL (Międzynarodowa Organizacja na rzecz Edukacyjnej Wolności), instytucja doradcza ONZ i Rady Europy, ogłosiły niemal 400-stronicowy „Wskaźnik Wolności Edukacji. Globalny Raport 2016 nt. Wolności w Edukacji”. Polska w tym Raporcie lokuje się na 14 pozycji wśród 136 zbadanych krajów świata! Niemcy, dla porównania, są na pozycji 24, a Szwecja na 32.Zastosowany wskaźnik ma charakter kompleksowy, złożony z kilku miar (jak np. możność zakładania szkół niepublicznych czy poziom ich finansowania przez państwo), wśród których odrębną kategorię stanowi możliwość korzystania z edukacji domowej.
  • Z corocznych raportów NBP wynika, że emigranci przesyłają do Polski ok. 4 mld euro rocznie, co stanowi 1,1-1,7 % PKB. Tymczasem nakłady na oświatę polonijną to zaledwie ok. 0,17 % nakładów na edukację.